Menu

Rodzina na Roztoczu

o życiu w małym miasteczku na krańcach Polski w pięknej krainie geograficznej: na Roztoczu

książki nasze najulubieńsze (+rozdanie)

annarech

Po poprzednim wpisie o książkach zrodziła się w mojej głowie koncepcja zestawienia najlepszych książek – najlepszych w opinii moich najbliższych. Co czytamy, co lubimy i dlaczego? Poprosiłam w związku z tym, żeby wszyscy domownicy – nie wyłączając dzieci – wskazali swoje książki naj. Naj, czyli: najulubieńsze, najciekawsze, najważniejsze, takie, które wywarły największe wrażenie lub pobudziły do refleksji, poszukiwań, przemyśleń. Powstał z tego nasz na wskroś subiektywny, rodzinny ranking książek. Taka – powiedzmy – lista przebojów. Nie jest ona oczywiście jedyna, stała i niezmienna, bo wiadomo: często rusza nas to, co odpowiada na nasze aktualne potrzeby czy jest w zgodzie z naszym stanem ducha. Pomyślałam, że dla kogoś, kto jeszcze nie spotkał się z Gwiazdką, może być to swego rodzaju podpowiedź... A dla nas pamiątka o tym, co też poruszyło nas w ostatnim czasie, a tak dokładniej: w ostatnich latach.
Muszę przyznać, że w wielu przypadkach typowałabym inaczej, niż moi bliscy – zwłaszcza dzieci. Ale to jeszcze jeden dowód na to, że nie zawsze to, co podoba się rodzicom, przypasuje także dzieciom. Innym razem może napiszę o tych pozycjach literatury dziecięcej, które ujęły mnie samą. Bo przyznać muszę, że jestem fanką książeczek dla dzieci... Czytam je także dla własnej przyjemności. A niektóre ilustracje! Jestem po prostu oczarowana! Ale to – jak się uda – kiedy indziej.

A zatem nasz ranking rodzinny książek NAJ przedstawia się na ten moment następująco:

Gabi typowała:
Klara” Marcina Wichy, Wydawnictwo Czarna Owieczka. Książeczka zawiera pamiętnikowe wpisy tytułowej Klary pisane z takim poczuciem humoru, że dla mnie samej to kupa śmiechu! Czytaliśmy tę książeczkę kiedyś rodzinnie i wszyscy ubawiliśmy się na maksa. Myślę, że ta pozycja podbije serca dzieci, które już się uczą, bo dowcipy i gagi wymagają rozumienia szkolnych zwyczajów. Przezabawna!


Seria „Martynka” Wyd. Papilon. To znana seria książeczek – niektóre z nich są dla dzieci młodszych, przedszkolnych, inne dla tych, które czytają samodzielnie i są poważniejsze. Gabi wybrała te opowiadane przez Lilianę Fabisińską, choć dla mnie weselsze były te dla młodszaków (w przekładzie Wandy Chotomskiej). Ale ogólnie cudna seria, czyta się ciekawie i wartko. Nie znam dziewczynki, która nie przepadłaby choć na chwilę za Martynką.


Taniec” wydawnictwa REA z serii „Dzieciaki pytają”. Jest to właściwie książka dla dzieci młodszych – w wieku 3-6 lat, ale Gabi uznała, że swego czasu była to dla niej najlepsza książeczka, bo dowiedziała się z niej o różnych tańcach i akcesoriach tancerzy. A to odpowiada i odpowiadało na jej zainteresowania. Do dziś lubi do niej zaglądać. Rzeczywiście, choć ilustracje mojego serca nie skradły, to od strony poznawczej książeczka warta polecenia. Zwłaszcza dla dziewczynki, która lubi taniec.


Szarka” Ewy Nowak, Wyd. Egmont. Tę cieniutką, prostą książeczkę kupiłam Gabi w czasie, gdy uczyła się czytać. Ponieważ nie była to jej ulubiona czynność, wybrałam pozycję, która opowiadała o Gabrysi właśnie w zbliżonym wieku do naszej córy. Wydawało mi się, że czytanie o kimś podobnym do nas może wciągać. I rzeczywiście tak się stało. Pamiętam, że córcia przeczytała ją samodzielnie i w towarzystwie silnych emocji. Ale to Ją dodatkowo podkręcało. Jako dziecko o dużej wrażliwości wraz z bohaterką przeżywała jej strach, gdy z lasu dobiegało przeciągłe wycie wilków, a także wzruszenie, gdy ukochany piesek (który okazał się wilczkiem) dawał swojej pani dowody przywiązania. U nas chwyciło i Gabi zaczęła samodzielnie czytać.Co ważniejsze, chyba zaczęło sprawiać Jej to frajdę ;)


Mapy” Mizielińskich, Wyd. Dwie Siostry. Atlas leży na półce tuż obok stołu. Wystarczy wyciągnąć dłoń i już zaraz odbywa się podróż po różnych krajach, kontynentach, ogląda się, porównuje. Ciekawa pozycja i chyba już powszechnie znana. Szkoda mi tylko, że nie ma niektórych krajów, bo to fajny materiał do planowania rodzinnych wakacji. Gabi bardzo lubi podróżować – jak nie ma innej możliwości, to niech nawet będzie palcem po mapie...

IMG_8308

 IMG_8310

Jaś typował:
Wielka księga przygód Bolka i Lolka” wyd. Dragon. Nie przepadam za nią z powodu ilustracji, ale Jaś uwielbiał i nadal tak jest. Znalazł ją pod choinka kilka lat temu, gdy jeszcze nie czytał, więc byliśmy katowani prośbą, której towarzyszył rozbrajający uśmiech i spojrzenie wielkich, błękitnych oczu: „poczytaj mi Bolka i Lolka...”. Trudno było odmówić. Myślę, że tu zagrał mechanizm podobieństwa: czytanie o dzieciach, które mają podobne problemy, przygody, dylematy i życie do naszego, pozwala oswoić rzeczywistość, lepiej ją zrozumieć, ułożyć, nazwać. Pozycja już dla dzieci przedszkolnych.


Jaśki” Arrou – Vignon, Wydawnictwo „Znak”. Lubię to wydawnictwo i przepadam za przygodami Jaśków. Na zdjęciu są „Jaśki. Repeta”, czyli druga cześć „Jaśków” właśnie. Warto zacząć jednak od tej książki podstawowej. Jest genialna! Co za poczucie humoru! Książki długie ale po prostu cudne. Do czytania dla całej rodziny. Przedszkolaki mogą jeszcze nie wszystko łapać, więc sądzę, że od siedmiu lat już jest zrozumiała i śmieszna. Czytaliśmy ją rodzinnie i ubawiliśmy się wszyscy. Potem przy różnych okazjach przypominaliśmy sobie przygody Jaśków, jakby w nawiązaniu do tego, co akurat się u nas wydarzyło. Naprawdę warta polecenia, jeśli ktoś chce książkę ciekawą, zabawną i wciągającą także rodzica. To coś w rodzaju sławetnego „Mikołajka”. Super, super, super!


Mikołajek” Gosinnego i Sempego, wyd. Znak. No, to klasyka. Nikomu chyba nie trzeba zachwalać. Na zdjęciu „Nieznane przygody Mikołajka” i „Nowe przygody Mikołajka”. Ta ostatnia to adaptacja oryginalnych książek Goscinnego – już bez tego specyficznego humoru, z kolorowymi, uwspółcześnionymi ilustracjami, ale za to bardziej dostosowana do młodszego czytelnika. Bo jednak prototyp to książki, które także poruszają się na nieco wyższym poziomie abstrakcji i czasem w oparach absurdu. Tu zaś po prostu przystępnie opisane przygody chłopca. Dzięki temu nadaje się już dla dzieci przedszkolnych.

"Pilot i ja" Adama Bahdaja, Wyd. Literatura. Pięknie wydana, śliczne ilustracje, twarda oprawa.

IMG_8244

IMG_8248

M. typował:
Szturmując niebo. Opowieść o życiu chińskiego wroga numer jeden” A. Cavelius i R. Kadir, Wyd. Czarne. To książka – wspomnienie – biografia kobiety, która postanowiła walczyć o wolność swoją i swojego narodu. Niesamowita.


Wyprawa” Tolkiena. Hmmm, nie na darmo mówi się, że mężczyźni to duzi chłopcy... Mój M. od pacholęcych lat lubił Tolkiena i tak Mu zostało :) To takie Jego nieszkodliwe, a nawet urocze dziwactwo. Mówi, że w tych książkach świat jest klarowny, wiadomo, co dobre a co złe. Nie moja bajka, ale takie tłumaczenie podsuwa mi hipotezę, że jest to pragnienie życia wśród jasnych reguł i wartości...


Wypalanie traw” Wojciecha Jagielskiego, Wyd. Znak. Jeden z wielu świetnych reportaży tego dziennikarza. Mamy kilka jego książek a każda tak samo wciąga.


Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła” Grzegorza Motyki, Wyd. Literackie. Niezła cegła ale zarówno M., jak i mój Teść przeczytali ją zaledwie w kilka dni, a potem jeszcze dłużej dyskusje na jej temat między sobą toczyli. Poza tym, że traktuje o ważnych sprawach z historii Polski, to na dodatek stara się o obiektywne spojrzenie na ów problem. Niezła pozycja dla miłośnika historii.


Myśli przewodnie” Petera F. Druckera, Wyd. M T Biznes. Jak mówi M., mądra pozycja o zarządzaniu i o społeczeństwie ogólnie. Istota ekonomii i zarządzania opisana w sposób jasny i przystępny. No tak, jednak ta ekonomia w życiorysie mojego M. to nie przypadek... To zamiłowanie.

IMG_8227

Ja uznałam za najważniejsze, najciekawsze lub najpiękniejsze i takie, które poleciłabym innym, następujące pozycje:


Darowane kreski” Joanny Papuzińskiej, Wyd. Literatura. Książka nagrodzona Nagrodą Literacką im. Janusza Korczaka. I wcale mnie to nie dziwi. To najpiękniejsza pozycja opowiadająca o wojnie, jaką czytałam. Opisuje rzeczywistość wojenną i trudne czasy powojenne z perspektywy dziecka. To autobiografia Joanny Papuzińskiej – tej od „Naszej mamy czarodziejki” czy „Rokisia”. Ciepła, urocza, mądra. Zdaje mi się, że mogą ją czytać już dzieci od 12 lat. (Joanna Papuzińska przeznaczyła dla dzieci odrębne książeczki o wojnie: „Asiunia” i „Mój tata szczęściarz”, ale te są dla dzieci młodszych). Bardzo lubię. Przeczytałam kilka razy. Cudne wspomnienia pomimo tej szarej i trudnej rzeczywistości, o której traktują. To, co mnie najbardziej ujmuje, to umiejętność zauważania rzeczy drobnych, ale dających pociechę, radość, stanowiących jasny punkt na ciemnym widnokręgu.


W ogrodzie pamięci” Joanny Olczak – Ronikier, wyd. Znak. Opisuje losy dalszej i bliższej rodziny autorki. Ciepło, szczerze przedstawione historie realnych ludzi. Taka pamiątka z przeszłości. Inspirująca. Zaczyna sobie człowiek myśleć o własnych korzeniach i jakie to ważne, by znać swoją historię. Nagrodzona Nagrodą Literacką Nike w roku 2002. Ci, którzy lubią biografie, powinni ją przeczytać, a najlepiej mieć na swojej półce. Dodatkowo pięknie wydana. Idealna na prezent.


Rok we mgle” Michelle Richmond, wydawnictwa Videograf II. Zasadniczo rzadko czytam powieści, ale ta podbiła moje serce. Zaczęłam ją kartkować w księgarni i już nie mogłam bez niej wyjść. Wciągająca, wręcz hipnotyzująca pozycja opowiadająca o niestrudzonym poszukiwaniu zaginionej sześciolatki. Gdy wszyscy stracili nadzieję i symbolicznie pochowali dziecko, główna bohaterka nie może się ze stratą pogodzić. Cenię ja za to, że trzyma w napięciu, a jednocześnie wykorzystuje piękny język i ukazuje psychologiczne mechanizmy, które kierują ludzkimi wyborami, wpływają na sposób postrzegania rzeczywistości i wywołują szeroką gamę uczuć i emocji. Warto.


Nic straconego” Ewy Owsiany, Wydawnictwo Fundacja Maszachaba. Tu przechodzę do mojego najulubieńszego gatunku, czyli reportażu. Pozycja ta to zbiór najpiękniejszych i najbardziej pozytywnych reportaży krakowskiej dziennikarki Ewy Owsiany, którą miała przyjemność spotkać na swojej drodze. Ciepłe, wrażliwe, mądre, dodające otuchy opowieści. To wcale nie takie oczywiste w przypadku reportażu, bo wiadomo, że najlepiej sprzedają się te historie, które są kontrowersyjne, tragiczne, straszne. Tu jest odwrotnie. Tu pokazane są historie ludzi, którzy nie zmarnowali życia, nie poddali się przeszkodom, zwyciężyli nad własnymi słabościami i małostkami. Naprawdę podnosi na duchu.


Dzienniki Kołymskie” Hugona Badera, wyd. Czarne. Kiedy dostałam tę książkę, usłyszałam, że wszystkich wciąga i w ogóle same superlatywy. To sprawiło, że odłożyłam ją na chwilę, żeby nie mieć zbyt wysokich oczekiwań. Bo zdarza się tak, że jak się na coś nakręcę, to potem zamiast docenić to, co czytam, czekam na te obiecane fajerwerki. Kiedy już się „ostałam”, zaczęłam lekturę. I... przepadłam! Reniu, rzeczywiście wciąga i jest super! Książka to reportaże pisane w podróży po Kołymie. Tej owianej niechlubną sławą Kołymie, miejscu zesłań, katorgi i śmierci wielu „wrogów systemu”. Ale to nie kolejna pozycja martyrologiczna. To próba spojrzenia na Kołymę, jako centrum życia współczesnych ludzi. Mój ulubiony gatunek literacki, piękny język, ciekawa tematyka, wnikliwe spojrzenie – czego chcieć więcej?! Super pozycja.

IMG_8301

Mogłabym pisać i polecać jeszcze wiele innych... Chociażby moją ulubioną Hannę Krall. Kiedy poprosiłam o wskazanie kilku książek NAJ, to wprowadziłam ograniczenie: nie więcej niż 5. No i to ja miałam chyba największy problem z wyborem... Bo jest tyle fajnych książek, które zrobiły na mnie wrażenie, poruszyły w mojej duszy to coś. Ale jak ograniczenie, to ograniczenie. Polecam to, co wyżej. Samodyscyplinę jakąś trzeba trzymać, no nie? Może kiedyś, przy jakiejś innej okazji o innych wspomnę?

Na koniec zaś:
Jeśli Ktoś z Was, moi drodzy Czytelnicy, ma jakąś ciekawą propozycję na świąteczne czytanie/ prezentowanie, będzie mi miło, gdyby z nami zechciał się podzielić. Do gwiazdki jeszcze parę dni... Chętnie poznałabym Wasze gusta czytelnicze - zapraszam zatem do komentowania (tu, pod tym postem). Wśród osób, które zechcą się wypowiedzieć i podzielić tym, co je ciekawi, wylosuję tę, której ofiaruję inną fajną pozycję: „Jak mówić, by nas słuchano” Iwony Majewskiej – Opiełki, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Jest to nieduża lecz niezwykle ciepło, prosto i mądrze napisana książka o komunikacji. Zawiera konkretne podpowiedzi, jak mówić, by być zrozumianym, by przekaz nie był nudny, by zainteresować swoimi słowami odbiorcę oraz po prostu, by lubiano nas słuchać. Cenię ją za konkret i prostotę.

Na komentarze czekam do 22 grudnia :)
Zapraszam do zabawy!

IMG_8312

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • wiedzma4321

    od jakiegoś czasu zaglądam na Twojego bloga, a ostatnie książkowe wpisy sprawiły że do mojej listy pozycji do przeczytania (i tak już długiej) dołączyły kolejne :)

    więc dodam i swoje :)

    "Weiser Dawidek" P. Huelle wyd. Znak

    Jakiś czas temu została mi polecona - mała, cieniutka, niepozorna. Otworzyłam zaczęłam - przepadłam. Wrócę do niej jeszcze (choć do tej pory tylko jedną książkę przeczytałam kilkukrotnie) ze względu na magię jaką stworzył autor, ze względu na moje oczekiwanie co dalej, co dalej... za to, ze rozpaliła moją wyobraźnię:)

    "Wiedźmin" A. Sapkowski, wyd. Reporter - w czasach kiedy było boom na tę książkę zrobiłam do niej podejście i nie mogłam dać rady, wtedy tez powstało moje odczucie - nie lubię fantastyki. Po kilku latach zrobiłam jeszcze jedną próbę i znowu - nie. W ubiegłym roku przez przypadek trafiła do moich rąk przeczytałam całą sagę jednym tchem. Cudowna akcja, ciekawe postacie i moja wyobraźnia, mój relaks, mój czas. Po skończeniu ostatniej części czułam tylko żal (ja?) że to już koniec. Ta książka była dla mnie przygodną na wysokim poziomie :)

    mogłabym o książkach wiele - są ważnym elementem w moim życiu, nie wyjeżdżam bez niej, czytam kilka równocześnie, poluję, zapisuję, szukam, a moja lista rośnie i rośnie :)

  • annarech

    Miło mi, że do nas zaglądasz . Zaglądaj, zapraszamy. Będę musiała przeczytać Huelle'go, bo już kiedyś się do niego mierzyłam. A tu dodatkową zachęta. .. co do fantastyki, to mam podobne podejście, jak Ty kiedyś, ale znam sporo ludzi, którzy za nią przepadają, np, mój M., wiec coś w tym musi być . Ciesze się, że komentujesz i bierzesz udział w zabawie . Pozdrawiam

  • annarech

    wiedzma4321 otrzymuje ode mnie książkę, o której wspomniałam: "Jak mówić, żeby ludzie nas słuchali" :) Dziękuję za udział w zabawie a Ciebie proszę o kontakt meilowy celem podania adresu, na jaki ma być wysłana książeczka: annarech@gazeta.pl
    Mam nadzieję, że okaże się przydatna :) Pozdrawiam serdecznie!

© Rodzina na Roztoczu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci