Menu

Rodzina na Roztoczu

o życiu w małym miasteczku na krańcach Polski w pięknej krainie geograficznej: na Roztoczu

zapiekane pałeczki z cukinii

annarech

 

Aspiracji do mnożenia wpisów kulinarnych to ja nie mam. O nie. Zbyt znam swoje ograniczenia i swoje luki w wiedzy i umiejętnościach kuchennych. Potrafię zachwycać się kulinarnymi wybrykami innych. Ale dziś wrzucam wpis na zapiekane pałeczki cukiniowe. Wczoraj zobaczyłam podobny przepis na facebooku, szybko sczytałam i myślałam, że zajrzę do niego, jak będę miała ochotę na takie małe co-nieco. I dziś właśnie taką kolację sobie wymyśliłam. Niestety, nie wiedziałam, jak tamten przepis znaleźć, więc nie zrobię podlinkowania. Nie wiem też, czy wiernie go zapamiętałam. Po prostu zrobiłam pałeczki z cukinii wedle tego, co mi się wydawało. I... wyszło! A trzeba wiedzieć, że dzieci nasze jak ognia unikają tego popularnego latem warzywa (mamy go w kuchni pełen kosz), krzywią się na sam widok czy wspomnienie o nim, nie mówiąc już o skosztowaniu. Niestety, wielce niepedagogicznie wtóruje im w tym ojciec ich. A dziś każde z nich zaglądało przez szybkę piekarnika i nieśmiało przebąkiwało, że prezentuje się ta cukinia przebrzydła – no tak – całkiem, całkiem i że ta panierka taka zachęcająca, i w ogóle to może nawet skosztują. I skosztowały. I... powiedziały, że faktycznie całkiem, całkiem! Hurrra! Myślę, że mogę ten dzisiejszy akt zjedzenia cukinii uznać za swój sukces wychowawczy. Z zastosowaniem małej manipulacji (powiedziałam, że to chipsy cukiniowe i podałam do nich sos czosnkowy, czyli hit w naszym domu), ale kto by się na takie drobiazgi oglądał, gdy w grę wchodzi matczyne zwycięstwo w obliczu wyzwania, jakim jest poszerzanie spektrum nowych smaków u własnych pociech (chyba większość rodziców zgodzi się ze mną, że to bywa prawdziwe wyzwanie...).

A teraz już bez nadmiernych ozdobników podaję przepis na (ta-dam!):

***

Zapiekane pałeczki z cukinii

 ***

  • Piekarnik rozgrzałam do temp. 190 z termoobiegiem, bo on trochę wysusza, a nie chciałam, żeby mi się rozgwaciały te cukinie
  • Cukinię obrałam ze skóry, ale jeśli młodsza, to może być wraz ze skórką i wycięłam przerośnięte nasiona (ten środek, którego nie lubię, gdy ma duże nasiona), pokroiłam w słupki – niezbyt cienkie
  • Na trzech talerzach umieściłam kolejno: mąkę, roztrzepane jajko i bułkę tartą
  • Zanurzałam pałeczki cukiniowe po kolei w mące, jajku i bułce
  • Wykładałam pałeczki na papier do pieczenia i zapiekałam aż do zrumienienia

 

W czasie oczekiwania i niecierpliwego podglądania, bo faktycznie smakowicie się rumieniły, przygotowałam sos czosnkowy: 4 łyżki jogurtu naturalnego (daję raczej gęsty, ale nie ten typu greckiego, bo jest z kolei zbyt gęsty), 1 łyżka majonezu, duży ząbek czosnku (lub dwa – jak kto woli), sól i pieprz.

Świeżo upieczone pałeczki zanurzamy w takim dipie i zajadamy się (u nas było to jeszcze na podłodze kuchennej – pałeczki nie zdążyły dotrzeć do jadalnianego stołu). Z tego też powodu nie zdążyłam ich sfotografować, gdy były jeszcze w apetycznym komplecie (wiecie, o co chodzi? Czasem taki komplet wygląda bardziej smakowicie, niż w pojedynkę...). Jak zrobię je ponownie (może jutro), to wrzucę choć jedną fotę. A tymczasem życzę smacznego!

 

© Rodzina na Roztoczu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci